<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Bez kategorii Archives - Utopie.pl</title>
	<atom:link href="https://utopie.pl/category/bez-kategorii/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://utopie.pl/category/bez-kategorii/</link>
	<description>Konstruktywizm utopijny</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Jan 2025 19:48:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://utopie.pl/wp-content/uploads/2023/03/utopie_ai_logo.png</url>
	<title>Bez kategorii Archives - Utopie.pl</title>
	<link>https://utopie.pl/category/bez-kategorii/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Krytyka akademii to krytyka obiegu</title>
		<link>https://utopie.pl/krytyka-akademii-to-krytyka-obiegu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Grzegorz Jędrek]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Jan 2025 10:34:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://utopie.pl/?p=441</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tekst ten miał się ukazać w &#8220;Kontencie&#8221; jako kontynuacja sporu o akademizm w krytyce literackiej, niestety w międzyczasie Kwartalnik zdecydował się zawiesić swoją działalność. Poprzednie głosy w debacie: Przyznam, że odpowiedź Michała Memeszewskiego na mój głos w debacie o antyakademizmie w krytyce literackiej napsuła mi krwi i długo zastanawiałem się czy chcę coś jeszcze dodać [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://utopie.pl/krytyka-akademii-to-krytyka-obiegu/">Krytyka akademii to krytyka obiegu</a> appeared first on <a href="https://utopie.pl">Utopie.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><em>Tekst ten miał się ukazać w &#8220;Kontencie&#8221; jako kontynuacja sporu o akademizm w krytyce literackiej, niestety w międzyczasie Kwartalnik zdecydował się zawiesić swoją działalność.</em></p>



<p>Poprzednie głosy w debacie:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>Grzegorz Jędrek, <a href="https://kontent.net.pl/doraźny#Hardcorowcy_i_casuale_gos_w_debacie_Plucie_na_centrum_Antyakademizm_wspczesnej_krytyki_literackiej">Hardcorowcy i casuale</a></li>



<li>Paweł Majcherczyk, <a href="https://kontent.net.pl/doraźny#Figura_antyakademika_">Figura antyakademika</a></li>



<li>Michał Memeszewski, <a href="https://kontent.net.pl/czytaj/28-29#Holograficzna_waka_wstaka__i_antyakademik_po_drugiej_stronie_lustra_gos_w_debacie_Plucie_na_centrum_Antyakademizm_wspczesnej_krytyki_literackiej" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Holograficzna wańka wstańka i antyakademik po drugiej stronie lustra</a></li>
</ol>



<p>Przyznam, że odpowiedź Michała Memeszewskiego na mój głos w debacie o antyakademizmie w krytyce literackiej napsuła mi krwi i długo zastanawiałem się czy chcę coś jeszcze dodać w tej kwestii: ciężko to udźwignąć, bo trzeba napisać coś uczciwie, wyjaśnić swoje pozycje i jednocześnie poradzić sobie z własnymi emocjami &#8211; nikt nie lubi, gdy się go atakuje ad personam i gdy się&nbsp;robi z niego fantazmat.</p>



<p>Najpierw o stylu i ogólnie: Memeszewski napisał tekst, w którym skonstruował sobie kukłę, następnie przyczepił do niej wykonaną przez siebie karykaturę mnie, a następnie zaczął w nią rzucać rzutkami. Gdybym był złośliwy, to napisałbym jeszcze, że rzucał na oślep, ale zamiast tego napiszę, że mdli mnie od tych insynuacji. Chcesz człowieku tak pisać, to pisz. Natomiast nie myśl, że udało Ci się zrobić uczciwą i rzetelną dekonstrukcję z tym swoim rzucaniem „git gud” w przypisie i sugerowaniem antyintelektualizmu.&nbsp;</p>



<p>Mam też nadzieję, że tym razem odpowiedzi na krytykę nie będę musiał publikować w sieci na własną rękę jak to było z inbą slamową, a „Kontent” nie okaże się kolejnym „Małym Formatem” &#8211; naprawdę niewiele kosztuje umieszczenie na stronach czasopisma tekstu, w którym ktoś próbuje bronić swoich pozycji intelektualnych po wyraźnych zaczepkach (czy jak to jest w tym przypadku, nierymującym się disie).</p>



<p>Jakkolwiek głęboko czułbym się potraktowany niesprawiedliwie, to przyznam jedno: mój pierwszy tekst był paraliteracki, utopijny i cukierkowy. W tamtym czasie zachłysnąłem się myślą, że wszyscy ludzie mogą być fajni i mogą współpracować, żeby zmieniać świat na lepsze. Pod tym jednym względem byłem kompletnym idiotą.&nbsp;</p>



<p>Postaram się dokonać rekapitulacji głównych założeń mojego pierwszego tekstu, ale sformułuję je bogatszy o dwa lata doświadczeń pracy na (mniej więcej) 1/8 etatu na uczelni. Tym samym będzie to jednocześnie ich reinterpretacja do wymogów roku 2024:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>Punktowanie pracy naukowej jest narzędziem kontroli nad środowiskiem naukowym (patrz: lista czasopism i mechanizmy finansowania). W związku z tym jako system kontroli punkty dają polityczną władzę nad akademią i bez ich usunięcia wszelka próba reformy akademii i zwiększenia wolności naukowej nie jest możliwa.</li>



<li>Istnieje wyraźny rozdźwięk pomiędzy władzami uniwersyteckimi i najbardziej uprzywilejowaną częścią akademii (powiązaną przez swoją pozycję z różnego rodzaju władzami politycznymi) a idealistycznym prekariatem akademickim. Poza strajkiem kobiet dorzucę tu jeszcze przykład z niedawnych protestów akademickich w obronie ludności palestyńskiej.</li>



<li>Istnieją dwa typy obiegów krytycznych, a każdy z tych obiegów wymaga innego języka krytycznego (mam tu na myśli raczej spektrum niż wyraźną granicę): krytyka metaliteracka (hardcorowcy z pierwszego tekstu) skierowana do wąskiego grona osób specjalizujących się w literaturze jako swego rodzaju branży czy głębokim hobby; krytyka popularyzatorska, której rolą jest przede wszystkim rzetelne wsparcie osób czytających (casuali) niezależnie od ich obecnego poziomu kompetencji, rozwoju czy zaangażowania w literaturę. Mój pierwszy tekst był apologią tego drugiego rodzaju krytyki i jednocześnie taką sobie próbą pisania bez zdradzania podłoża intelektualnego (czasem piszę, że jestem konstruktywistą utopijnym, ale ten mój kierunek to raczej rodzaj intelektualnej patainstytucji).&nbsp;</li>



<li>Obecna krytyka literacka jest tekstocentryczna i nie bierze pod uwagę, że jest krytyką określonego wymogami technologicznymi medium, w którym technologia ta wyznaczyła ramy gatunkowe (koncepcja tomu poetyckiego, rozdziały powieści czy nawet kategoria zwięzłości, wynikająca z ograniczeń powodowanych przez druk). Tym samym doszło niedawno do znaczących pominięć &#8211; np. z obiegu literackiego została wykluczona cała oratura, która jest ważną częścią literatury i samej literatury nie da się bez niej właściwie zrozumieć.</li>



<li>Splot wielu czynników prowadzi do alienacji osób zajmujących się krytyką, które jednocześnie finansują życie poprzez kariery naukowe. Czynniki te pośrednio lub bezpośrednio prowadzą do tłumienia potencjału krytycznego i zamykania go w bezpiecznym panoptykonie ustalonych pozycji (takich jak np. dekonstrukcja tekstów [mam tu na myśli przypadki, gdy sama pozbawia się politycznej sprawczości w przekonaniu, że krytyka nie jest jednym z narzędzi społecznej zmiany &#8211; G. J.]). Do takich czynników zaliczyłbym: próby kontroli nad środowiskiem naukowym, modele jego finansowania, zawężenia wynikające z kontroli dyscyplinowej oraz szereg czynników, które można wyjaśnić tylko, jeśli literaturę zrozumiemy jako obieg złożony nie tylko z dzieł, ale też z dofinansowań, wydawnictw, ministerstw, stypendiów, nagród, czasopism, NGOs, instytucji, lokalnych i branżowych środowisk i mechanizmów rynkowych oraz obiegów alternatywnych.</li>



<li>Budowanie środowisk literackich jako inkluzywnych obiegów alternatywnych (ziny, podcasty, slamy, otwarte mikrofony, turnieje jednego wiersza, stowarzyszenia, małe wydawnictwa) oraz aktywne włączanie się w kwestie niebranżowe przez osoby zajmujące się krytyką literacką proponuję jako metodę zmiany sytuacji. Upatruję w tym nadziei na zmianę, bo zjawiska te zaburzają obecne hierarchie i sposoby wartościowania (np. reinterpretują ideę talentu poprzez przekonanie, że powszechne pisanie literatury to przydatna życiowa praktyka, a nie grafomania).</li>



<li>Absolutnie sprzeciwiam się wszelkim próbom mesjanizmu i antysystemowości &#8211; jestem państwowcem i budzi moje obrzydzenie wpisywanie mnie w kategorie czy to antychrysta czy samozwańczego guru. W mojej opinii odpowiedź leży w konstruowaniu tymczasowych społeczności &#8211; właśnie po to, by uniknąć sekciarstwa, kolesiostwa lub kultu jednostki i dać swobodę przepływu myśli przy jednoczesnym zapewnieniu bezpiecznej przestrzeni &#8211; szczególnie dla osób, które z różnych powodów mogą podlegać społecznym wykluczeniom, bo nie wpisują się&nbsp;w obecnie kontrolującą normę.</li>
</ol>



<p>Chciałbym wprost odpowiedzieć na jeden z zarzutów Memeszewskiego: absolutnie moją intencją nie było pomijanie tekstu Pawła Majcherczyka, który zresztą daje ciekawą aktualizację pozycji klerka, czyli hardcorowego outsidera i dostarcza propozycji postaw antyakademickich (czy raczej akademię celowo pomijających) i dodaje, że dla nas wszystkich pisanie to eskapistyczna, nieodpłatna przyjemność oraz swego rodzaju natręctwo (w moim przypadku to jeszcze postępująca grafomania). Te nasze teksty dzieliło od siebie kilka miesięcy, nie jestem w kontakcie z redakcją, a strona „Kontentu” znowu taka bardzo przejrzysta to nie jest.</p>



<p>Michale Memeszewski, nie jestem antyakademikiem i być nie potrafię, bo całe swoje życie marzyłem o akademii. A gdy wreszcie to marzenie zrealizowałem, to zastałem gruzy swojego marzenia tam, gdzie miała stać świątynia. Jak widzisz, nie potrafię skonstruować tekstu bez apostrofy i odrobiny idealizmu &#8211; nawet teraz. Przez lata ryczeć mi się&nbsp;chciało nad tym moim marzeniem, później chciałem walczyć, teraz mam to [swoje marzenie o zmianach] gdzieś [choć kogo ja chcę oszukać, wciąż mi zależy, tekst ten pisałem na początku października, a od tego czasu nie przestałem myśleć o szansach na zmianę w akademii &#8211; przyp. G. J.]  &#8211; pracuję w marketingu kultury, bo okazało się, że to mi daje więcej przestrzeni i swobody intelektualnej niż próba pięcia się po hierarchiach akademickich. Ale nawet teraz uważam, że tradycji akademii nie powinno się&nbsp;zaprzepaścić &#8211; bo niestety zgadzamy się&nbsp;w jednym: w tym, że potrzebujemy zrozumienia, że (jak to ujął kiedyś zgrabnie Paweł Potoroczyn w Teatrze Starym w Lublinie) to biznes jest częścią kultury, a nie kultura częścią biznesu.</p>



<p>I nawet teraz nie potrafię i nie chcę zrezygnować z akademii, bo boję się, że pozbawiony krytyki moich pozycji intelektualnych i ciągłego sprawdzania metodologii mógłbym odpłynąć i dać się ponieść, a metoda naukowa zachęca wciąż zarówno do podważania status quo jak i do ostrożności wobec swojego własnego rozumowania.</p>



<p>I zgodzę się też z wieloma rozpoznaniami z drugiej części Twojego tekstu oraz z tym, że prawdziwa krytyka akademii musi wyjść od zrozumienia podstaw światopoglądowych obecnego stanu rzeczy oraz z podważenia zestawu wartości, który doprowadził do obecnej sytuacji. Ja tylko nie chcę, żeby tu się&nbsp;zatrzymała, wolę żebyśmy zaczęli wprowadzać kluczowe zmiany.</p>



<p>Mam też&nbsp;nadzieję, że w kwestiach oratury wreszcie środowiska ją uprawiające przekonają krytyczną konserwę, a samo środowisko literackie będzie też&nbsp;częściej mówiło o swoich własnych zachowaniach toksycznych i próbowało je naprawiać.&nbsp;</p>



<p>Nie jestem krwawym akademikiem, jestem akademikiem, któremu serduszko krwawi. I sam jestem tym faktem zażenowany.</p>
<p>The post <a href="https://utopie.pl/krytyka-akademii-to-krytyka-obiegu/">Krytyka akademii to krytyka obiegu</a> appeared first on <a href="https://utopie.pl">Utopie.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Alexander The Ok</title>
		<link>https://utopie.pl/alexander-the-ok/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Grzegorz Jędrek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 08 Apr 2023 16:55:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[wzorce]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://utopie.pl/?p=197</guid>

					<description><![CDATA[<p>Geniusz jednostki jest konceptem autorytarnym sam w sobie. Pomaga, gdy jesteś prześladowany w podstawówce za to, że myślisz trochę inaczej niż wszyscy i masz nieco inne zainteresowania, ale już na poziomie liceum przekonanie o własnym geniuszu staje się dla wielu klatką, z której wyjść jest coraz trudniej. A co, gdy już osiągniesz sukces? Podanie człowieka [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://utopie.pl/alexander-the-ok/">Alexander The Ok</a> appeared first on <a href="https://utopie.pl">Utopie.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Geniusz jednostki jest konceptem autorytarnym sam w sobie.</p>



<p>Pomaga, gdy jesteś prześladowany w podstawówce za to, że myślisz trochę inaczej niż wszyscy i masz nieco inne zainteresowania, ale już na poziomie liceum przekonanie o własnym geniuszu staje się dla wielu klatką, z której wyjść jest coraz trudniej.</p>



<p>A co, gdy już osiągniesz sukces?</p>



<p>Podanie człowieka do wierzenia nigdy nie kończy się dobrze. Zresztą taki człowiek zazwyczaj zupełnie przypadkiem okazuje się&nbsp;facetem. Bo kobiety podane do wierzenia to raczej pokorne służebnice sprawy. </p>



<p>Geniusze biznesu pięknie w Polsce rymują się z Januszami biznesu (och, Tygrysie!). Działalność jednego człowieka nic nie wyjaśnia: trzeba wysiłku wielu osób, całych tradycji i kilku pokoleń, by powstały procesy, które ostatecznie będą się manifestowały w jednej osobie jak w znaku. Jeśli ktoś nawet spina to wszystko razem, to odpowiada raczej za splot niż za oryginał.</p>



<p>Niefajnie jest być geniuszem.</p>



<p>Geniusz nie może szukać pomocy, bo jest na to za wybitny.</p>



<p>Geniusz ma tylko apostołów, menadżerów, dowódców (ci są zapewne głupi, przecież to nie geniusz te wszystkie błędy popełnia).</p>



<p>Geniusz, gdy osiąga poziom celebrycki, musi coraz więcej wysiłku wkładać w ograniczanie kontaktów, bo za dużo ludzi go chce &#8211; żaden człowiek tego nie wytrzyma bez dobrego wsparcia.</p>



<p>Z drugiej strony geniusz jest zawsze podejrzany, bo może coś nam tak po prostu zabierze, bo może jesteśmy tylko częścią jego szalonego planu podboju świata, jesteśmy ceną za jego sukces.</p>



<p>Geniusz ma niemożliwe do uniesienia przez jednego człowieka obowiązki. Dam sobie spokój z przywódcami religijnymi i podam przykład człowieka, który nauczył się&nbsp;otwarcie opowiadać o swoich problemach: Barack Obama u Jerry’ego Seinfelda w „Comedians in Cars Getting Coffee” opowiadał o fizycznym bólu, który towarzyszy stresowi bycia prezydentem jednego z największych mocarstw.</p>



<p>Influencerzy pełnia dziś tę sama funkcję, co kiedyś święci i rycerze &#8211; ten jest od majsterkowania, inny od ojcostwa, tamta od bycia matką, ktoś inny jest naszym wzorcem aktywizmu, bycia fit, grania w piłkę i tak dalej (zadanie na kiedyś: sprawdzić czy działają tak też bodhisattwowie). Są wzorcem, na którym można się oprzeć, emanacją swoich wartości, deklaracją tożsamości. Im więcej ludzi ich obserwuje, tym bardziej sami przestają być ludźmi, a stają się&nbsp;symbolami. Zdjęcia coraz piękniejsze, wzrok coraz bardziej patrzy w niebo, światło wydaje się nie ich oświecać, a raczej z nich wydobywać. </p>



<p>Coraz więcej ludzi pracuje dla tego kapitału symbolicznego i na nim zarabia.</p>



<p>Świat intelektualny też ma swoich influencerów: Woolf, Eco, Joyce, Sartre, Plath, Kafka, Baudeliare, Žižek to tak samo style życia i myślenia o świecie, jak poszczególne dzieła. Nie chcę tu otwierać puszki mediów społecznościowych i współczesnych pisarzy i pisarek. Dość powiedzieć, że między publikacjami wielu z nich musi być non stop w największych sieciach, a jak ich nie ma, to fani i fanki stworzą im tam profile i będą ciąć na drobne kawałeczki każde ich zdanie. Jak są, to będą się wiecznie zmagać z tym, co mogą powiedzieć, a co prowadzi autostradą na stos. To inteligentni ludzie, więc szybko uczą się odróżniać te kontrowersje, które dadzą lajki myślących podobnie od tych kontrowersji, których lepiej nie dotykać.</p>



<p>Czy to źle, Jędrku? Nie, nie. Skądś my też musimy te wzorce brać. Jest nas dużo i nie wiemy jak żyć. Ta praca jest potrzebna. Piszący i mówiący nazywają. Jak nie oni, to kapłani wszelakich związków wyznaniowych w formie regularnych, mówionych felietonów.</p>



<p>Te zagubione chłopaki i dziewczyny z mózgami nietypowymi, życiorysami różnymi i tym przekonaniem, że ja sobie świetnie radzę z piłką w swojej głowie i nie interesuje mnie ta prawdziwa, potrzebują wzorców tak samo, jak każda osoba na tym świecie. Powiedz mi, na kogo się powołujesz, a powiem Ci, jaki rodzaj melancholii widać w Twoich memach.</p>



<p>Gorzej, gdy zawodowa duma przeradza się w plebsowanie reszty społeczeństwa.</p>



<p>Myślę, że najciekawsze rzeczy dzieją się we współpracy i rozmowie. I tu ważne rozróżnienie: nie w dyskusji zakładającej wygranych i przegranych, ale właśnie w rozmowie, gdzie ludzie nie przemawiają do siebie i nie próbują się&nbsp;przekonać, tylko także słuchają się i próbują się&nbsp;zrozumieć. W literaturze bardzo lubię jak Bartosz Wójcik zawsze o tej współpracy przypomina. Lubię też jak Dagmara Świerkowska i Adrianna Olejarka tak prowadzą slam w Poznaniu, że wszyscy czują się&nbsp;na niego zaproszeni od wejścia (ostatnio jak podcast nagrywaliśmy z Joanną Tabaką, to ona tak to doświadczenie  poznańskie wyraziła, sorry Joanna, że spoileruję).</p>



<p>Choć też współpraca jest bardzo, bardzo trudna, a dynamika grupy bywa naprawdę różna. Dużo więcej wysiłku trzeba włożyć we współpracę, żeby była realną współpracą &#8211; natomiast we współpracy można całe zjawiska na nowo przewartościować na olbrzymią skalę.</p>



<p>Pisząc to wszystko nie jestem przeciwnikiem samotności, odłączenia się, dysocjacji. Wręcz przeciwnie. Gdybym wierzył swoim horoskopom, to pewnie myślałbym, że to gwiazdy sprawiają, że ja się chętnie zamykam w bardzo, bardzo, bardzo wąskim gronie.</p>



<p>Niedawno widziałem taki mem, w którym obrazki ułożone były na skali od Aleksandra Wielkiego, do takiego sobie Aleksandra. Każdy z nich był gorzej narysowany. Oczywiście mem był po angielsku, bo to nasza dominująca sfera oddziaływań i wzorców kulturowych. Cała nasza mitologia to teraz Marvel i DC (i może trochę Pokémonów).</p>



<p>Myślę sobie, że dobrze być Alexandrem The Ok. Zrezygnujmy z wybitności, jako sposobu konstruowania wzorców osobowych. Nie ulepszymy człowieka. Możemy za to ulepszyć życie człowieka. Sprawić, by sposobem na radzenie sobie z rzeczywistością nie było trzymanie się tego, że ktoś nam powie „jesteś inny/a/e niż wszyscy, nie przejmuj się nimi”.</p>



<p>Jeśli ktoś tak mówi, to pewnie w dobrych intencjach i z powodu przemocy wpisanej w źle zaprojektowany system.</p>



<p>Nie szukajmy kolejnych geniuszy, którzy zmienią rzeczywistość. Te zmiany dzieją się małymi, drobnymi krokami &#8211; najczęściej we wspierających się kolektywach (jak ktoś nie lubi lewicowego myślenia, to niech posłucha w podcastach jak to jest ze wzajemnym wsparciem w Dolinie Krzemowej).</p>



<p>Nie czekajmy na ratunek Supermana. NGO czy nawet zbiorowe zrywy pomagają lepiej. Znów: bohaterki i bohaterowie są potrzebni, bo dzięki nim jest w nas nadzieja, ale nie przenośmy tych fikcji na fikcje polityczne na białym koniu.</p>



<p>Sztuka nie musi być wyjątkowa, uniwersalna i ponadczasowa. Czasem po prostu wystarczy, że dobrze wyjaśni nam jeden rok, moment, dzień czy wieczór. </p>



<p>Ludzkie przeżycia są podobne do siebie, ale to kontekst nowych czasów ciągle coś zmienia i sprawia, że musimy przepisywać. Lubię to zdanie z wpisów blogowych Urszuli Le Guin (dziś go już nie szukam), które mówi, że sztuka jest najpierw aktualna, a dopiero później staje się uniwersalna. Bądźmy efemeryczni, unikajmy wybitności jak ognia.</p>



<p>Nie wszystko musi być piękne, czasem po prostu wystarczy, jeżeli coś jest ładne.</p>
<p>The post <a href="https://utopie.pl/alexander-the-ok/">Alexander The Ok</a> appeared first on <a href="https://utopie.pl">Utopie.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
